„Która kabina na jachcie jest najwygodniejsza?

Często pytają mnie załoganci, którzy są pierwszy raz na rejsie. No właśnie, nie jest to takie proste. Zdania są podzielone. Każdy ma swoje upodobania i zwraca uwagę na inne rzeczy. Często przydział kabin odbywa się losowo, tylko stare wilki morskie mają swoje nawyki i już przy rezerwacji rejsu zaklepują sobie kajutę. No właśnie, ale którą?

Jeśli wybieracie się do nas na rejs, jacht będzie Waszym domem, poznajcie go wewnątrz i wybierzcie co Wam odpowiada, żeby się dobrze u nas czuć. Przybliżę też trochę podstawowego nazewnictwa wyposażenia dla tych co nigdy nie byli na rejsie by oswoili się z terminologią.

Jachty różnią się od siebie wielkością i kształtem, ja opiszę oczywiście naszą Miję- Bawarię 44. To solidna niemiecka robota, komfortowa i zadbana- w końcu to nasz dom.

Żeby dostać się na jacht musimy wejść po kładce zwanej trapem by znaleźć się na “tarasie jachtu”, czyli w kokpicie. Mamy tutaj rozkładany stół, wygodne ławeczki oraz dwa stanowiska z których sternik prowadzi jacht. Kokpit to miejsce do opalania, wspólnych biesiad i posiłków. Większość czasu spędzamy właśnie tutaj zażywając kąpieli słonecznych lub morskich wprost z pokładu kąpielowego, który jest na rufie (tyle) łódki.

Z kokpitu schodzimy zejściówką (drzwiami) do naszego salonu czyli mesy, która jest połączona z kuchnią, czyli z kambuzem. W salonie mamy kanapy i duży stół. Kuchnia wyposażona jest we wszystkie potrzebne do gotowania sprzęty czyli wszystko to co mamy w domu (oprócz zmywarki i mikrofali).

Na większości dużych jachtów stół i kanapy w mesie są składane a po złożeniu służą jako łóżko. U nas panuje zasada, że nikt nie śpi w mesie, chyba, że akurat tu padnie ;). Jest to niekomfortowe i krępujące  dla reszty załogi, gdy muszą się skradać do lodówki czy toalety. Jako, że mesa jest w centrum jachtu, to nie ma możliwości żeby nie przejść koło śpiącego.

Na jachcie mamy cztery 2-osobowe kajuty (kabiny sypialne) a w nich znajdują się koje (łóżka) i jaskółki czyli szafki (nie tak duże by pomieścić sztywną walizkę, dlatego zalecamy na rejs spakować się w miękki worek, torbę lub plecak). Mamy dwie łazienki z WC, umywalką i natryskiem. Dodatkowy prysznic z ciepłą wodą jest na pokładzie kąpielowym na rufie jachtu.

Kabiny znajdujące się na tyle łódki to 2 kabiny rufowe. Nasza (kapitańska)  jest jedną z nich. Najmniej przeze mnie lubiana, bo chcąc nie chcąc uczestniczę w każdej imprezie jaka odbywa się w kokpicie. Ratunkiem są zatyczki do uszu. Jeśli więc masz problemy ze snem i nie lubisz imprezować zaopatrz się w takowe wybierając się na rejs. Kolejną sprawą jest głośny sąsiad za ścianą- wielki Volvo, który hałasuje jak to na diesla przystało (kiedy płyniemy na silniku). Piotrek lubi tą kajutę, bo mu hałasy nie przeszkadzają a gdy płyniemy nocą może jednym susem wyskoczyć z łóżka i znaleźć się w kokpicie w razie potrzeby. Widzi też z kajuty ploter i podkrzykuje na załogantów by trzymali kurs! Druga z kajut  jest lustrzanym odbiciem naszej.

Kabina dziobowa  (na przodzie jachtu) jest przestronna, wysoka, ma wiele jaskółek i duże okno w suficie nad łóżkiem, gdzie w nocy widać gwiazdy. Jednak podczas żeglugi okno musi być zamknięte a przy dużym zafalowaniu najbardziej w niej buja.

Mamy też „szuflandię”, czyli kajutę z piętrowymi kojami, która znajduje się w przedniej części jachtu. Najmniej przez nas lubiana, mimo, że ma dwa okienka w suficie i koje są najdłuższe ze wszystkich na łódce więc wysoka osoba może się spokojnie wyciągnąć to jednak trzeba spać osobno. Ta kajuta stanowi idealne rozwiązanie dla załogantów, którzy się nie znają bądź nie chcą spać razem albo dla dzieciaków które mają frajdę ze spania na łóżku piętrowym.

A Wy? Którą kajutę najbardziej lubicie?

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: