Kobieta czyli diabli balast i inne przesądy żeglarskie

Kilka dni temu zostałam zaproszona na pokład sąsiedniego jachtu do naszych rodaków. Gdy wchodziłam, jeden dżentelmenów poinformował mnie, że mogę wejść, ale jedynie naga, ponieważ tylko tak można odwrócić pecha jakiego przynosi kobieta na statku. Zaintrygowało mnie to, rozebrałam się więc (z butów) i postanowiłam pociągnąć seniorów za języki. Sąsiedzi skorzy byli do pogaduszek i chętnie opowiedzieli nowicjuszce o kilku ciekawych przesądach zarzekając się, że nadal praktykują niektóre z nich (albo chcieliby- szczególnie ten o nagich kobietach;) zweryfikowałam ich opowieści i zobaczcie, oto najciekawsze z przesądów:

  • kobieta czyli „diabli balast” na pokładzie według dawnych wierzeń zwiastuje nieszczęście. A wszystko dlatego, że statki są rodzaju żeńskiego i mogą być zazdrosne o kobietę wstępującą na pokład i mścić się na załodze i powodując różne nieszczęścia.
  • zakaz gwizdania. Kiedyś komendy na żaglowcach wydawano za pomocą gwizdka, był to znacznie łatwiejszy sposób od krzyczenia, surowo ukarany został ten kto pozwolił sobie na pogwizdywanie mogące mylić komendy. Inni zaś twierdzą- na wzór wikingów, że gwizdanie na statku wywołuje sztorm, ale dementuję ten przesąd- sprawdziłam-nie działa.
  • kolejny stary zabobon głosi, że nie powinno się wychodzić w morze w piątek, odmieńcami są jednak Hiszpanie, którzy najchętniej wyruszają w morze w piątki mając to za dobry znak, jako, że Kolumb wypłynął w swój odkrywczy rejs w piątek 3 sierpnia 1492, który zakończył się odkryciem Ameryki.
  • stara tradycja żeglarska mówi również, że nie powinno się uzupełniać dziennika pokładowego zanim wpłynie się do portu. Jeden jedyny raz Piotrek wypisał opinie z rejsu załogantom nim dopłynęliśmy do brzegu. I tu przesąd wziął górę, parę mil przed portem popsuł się silnik i nie osiągnęliśmy celu.
  • zakaz stukania się kieliszkami (z każdym uderzeniem ulatuje jedna dusza marynarza).
  • przez odpalanie papierosa od świeczki również ginie marynarz (o tym przesądzie usłyszałam od szczurów lądowych, żeglarze go nie znali).
  • kapitan rozpoczyna posiłek i polewa pierwszą kolejkę wznosząc toast „za tych co na morzu”.
  • obowiązkowe toasty to również: za szczęśliwe ocalenie oraz: za żony i kochanki- żeby się nigdy nie spotkały.

Przez wiele lat żeglarstwa zrodziło się wiele przesądów, które niestety zanikają. Myślę, że ciekawie i fajnie byłoby nadal przestrzegać upadające tradycje tym bardziej, że na własnej skórze przekonałam się, że niektóre z nich się sprawdzają.

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: